FANDOM


Cześć wszystkim ewentualnym czytelnikom! Chciałam zaprezentować moje opowiadanie nawiązujące do gry Słodki Flirt. Mój faworyt to Kastiel. Jeśli chcecie poznać, jak rozwiną się dalsze losy bohaterki i jak skrzyżują się drogi Kastiela i Ash. Zapraszam do czytania opowiadania. Zachęcam również do pozostawienia po sobie śladu w postaci choćby najkrótszego komentarza, żebym wiedziała, że warto pisać dalej. Zachęcam również do wyrażania swoich uwag dotyczących treści, a także do podawania linków do waszych treści, które z przyjemnością przeczytam i również wesprę opinią.

 

PROLOG

Gorące słońce ostatni raz musnęły moje policzki kiedy minęłam bramę apartamentowca. W holu wyprzedziła mnie nieznacznie moja koleżanka ze szkoły i jednocześnie sąsiadka z piętra wyżej. Szła tyłem nie spuszczając ze mnie wzroku. Jej usta otwierały się i zamykały pospiesznie. Jej czarne włosy podskakiwały z każdym krokiem, dopóki nie wpadła na portiera. Przeprosiła go i zrównała się ze mną.

- Ashley słuchasz mnie? – pełne wzburzenia zdanie wybudziło mnie z lekkiego letargu. Dzisiaj zdecydowanie miałam gorszy dzień.

- Pewnie – skłamałam siląc się na wymowny uśmiech, kiedy weszłyśmy do windy.

Droga na 11 piętro minęła nam dość szybko. Moja towarzyszka dalej nawijała monolog o chłopaku z równoległej klasy, który się dopiero niedawno pojawił w szkole. Widząc jedenasty numer na wyświetlaczu wyszłam z windy, nie czekając nawet jak jej drzwi otworzą się całkowicie. Rzucając głośne „cześć” zniknęłam za zakrętem korytarza. Minęłam kilka cedrowych drzwi by dotrzeć do tych za którymi znajdowało się moje mieszkanie. Drzwi były otwarte, więc weszłam dość żwawym krokiem do środka. Rzuciłam swoją torbę na podłogę w korytarzu. Ściągnęłam buty i udałam się do salonu zwabiona cichą rozmową. Na białej skórzanej sofie siedział mój ojciec, a na drugiej, która znajdowała się naprzeciwko zajmował miejsce dobrze mi znany mężczyzna. Ojciec pochylał się nad kartkami papieru, które trzymał w ręku.

- Dzień dobry – odpowiedziałam mechanicznie. Czując jednocześnie w powietrzu co się święci.

- Cześć Ash – odpowiedział mi mężczyzna. Mój doktor. Zaraz po nim napotkałam wzrok ojca. Jego blond przydługie włosy wpadały mu do oczu. Do oczu, które wyrażały zmartwienie, wielkie zmartwienie. Jego dość młoda twarz przybrała w chwili wyraz, który mógł gościć na twarzy zgorzkniałego starca.

- Są moje wyniki? – zapytałam, choć znałam odpowiedź na to pytanie.

- Tak, usiądź – Julian, mój ojciec poklepał miejsce obok siebie. Usiadłam pospiesznie czując jak zalewa mnie fala gorąca.

- Ashley dotychczasowa kuracja nie przynosi już efektów – zaczął spokojnie mój lekarz. Poczułam jak ojca dłoń zaciska się na mojej. Wstrzymałam na moment oddech. – Znowu będzie gorzej…

- Jest jeszcze jedna opcja – wtrącił się pospiesznie ojciec. – Szpital w innym kraju prowadzi eksperymentalną kurację. Wyjedziemy tam na jakiś czas, spróbujemy, aż do skutku!

Spojrzałam na ojca z politowaniem. Miałam już dosyć jego nowych pomysłów, kolejnych leków, terapii, wyrzeczeń.

- Przestań… - westchnęłam. – Dlaczego nie pozwolisz mi po prostu umrzeć?

Na twarz Juliana znowu wpełzł ten okropny grymas, który postarzał go o lata.

- Dziecko, posłuchaj – moją uwagę przykuł dr Hartmann – Myślę, że jest szansa na przełom, wyniki tamtych badań są obiecujące. Wiele osób przeżyło w niezłej formie kolejne trzy lata, a nawet więcej… Masz okazję, powinnaś z niej skorzystać. Musisz wręcz! Masz dobre warunki. Badania cię zakwalifikują od razu

- Ash proszę… - ojciec spojrzał na mnie błagalnie

- Nie chce jechać, nie chce zmieniać szkoły i otoczenia. Nie zgadzam się

Julian wstał, widziałam jak na jego twarzy pojawia się gniew.

- Nie będę z tobą dyskutował i stawiał na szali twojego zdrowia. Dla mnie jest wszystko jasne. Jest nadzieja pojedziemy za nią choćby na koniec świata. To moja ostateczna decyzja idź od razu zacznij się pakować póki dobrze się czujesz…

Nagły wybuch mojego rodziciela wprawił mnie w osłupienie. Nie miałam wyjścia, zawlekł by mnie do samolotu choćby siłą. Nie chciałam jednak do końca odpuścić. To, że wyjeżdżam wprawiło mnie w podły nastrój. Kłębiła się we mnie złość, której w tej chwili nie potrafiłam z siebie wydobyć, za to zdusiłam ją w sobie na później. Niech jednak nie myśli, że mu odpuszczam jeszcze dam mu popalić.

 

- Słodki Amoris serio? – wpatrywałam się właśnie w formularz zgłoszeniowy.

- No przecież jednym z twoich postulatów było pójście do szkoły, nie? – ojciec spojrzał na mnie znad kierownicy.

- No tak, ale do normalnej… – wtrąciłam z przekąsem. – Mam wrażenie, że to jest jakieś zboczone liceum. Może szkolą tam przyszłe gwiazdy porno?

Ojciec śmiał się dobre 5 minut po czym dodał, że znalazł je przez internet w niedalekiej okolicy pomiędzy domem, a szpitalem. Zmarszczyłam brwi w niepewności jednocześnie mając nadzieję, że w rzeczywistości to zwykła szkoła średnia, w której nie zmarnuje prawdopodobnie ostatnich lat mojego życia.



 

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki