FANDOM


Nie wiem od czego mam zacząć. Może tak jestem Katherine ale wszyscy mówią mi Kat albo Kathy. Mam 17 lat i chodzę do liceum Słdki Amors... tak wiem dziwna nazwa trochę przesłodzona, ale co ja na to poradzę? Mieszkam z moją kochaną ciocią Titi, bo rodzice często wyjeżdżają i nie mają czasu się mną zajmować... cóż mam przynajmniej trochę więcej spokoju. Ciocia pracuje od rana do czasami późnej nocy... tak to jest jak się ma własną firmę, ale mi to nie przeszkadza. Mam trochę dziwny charakter i sama się czasami sobie dziwie do czego jestem zdolna. Może teraz powiem trochę jak wyglądam? Wiec tak: jestem szczupłą blondynką, noszę okulary, wprawdzie mogłabym nosić soczewki ale jakoś nie lubię momentu ich wkładania :D. Mam brązowe oczy, a resztę może dowiecie się później...

                                              ***

Obudziłam się i wyłączyłam budzik, byłam wściekła, bo przerwał mi taki piękny sen, a z resztą wczoraj poszłam spać grubo po północy. Sama nie wiem czemu ale się okropnie stresowałam pierwszym dniem w szkole po dwumiesięcznej przerwie. Spojrzałam na budzik i wskazywał godzinę 7:14...


Kat: Początek roku jest na 9 więc mam jeszcze trochę czasu... - chwileczkę... czy ja właśnie mówiłam sama do siebie? Tak na to wychodzi. Aż tak dawno z nikim nie rozmawiałam, że aż zdziczałam? Nie przecież wczoraj gadałam z Rozą...


Titi: Kat masz zamiar długo tak bezczynnie stać? W końcu się spóźnisz, a ja niestety cię nie odwiozę, bo sama jestem już spóźniona. - mój wewnętrzny monolog o niczym przerwała ciocia... spojrzałam na zegarek i było już po 8!!! Czyli aż tak długo sama ze sobą gadałam?!?!


Kat: Matko spóźnię się!!! Czemu wcześniej mi tego nie powiedziałaś? - z prędkością światła rzuciłam się do szafy po odpowiednie rzeczy.


Titi: Trzeba było nie stać tylko się szykować. Ja już niestety muszę iść, bo sama się spóźnię. Wrócę dzisiaj późno nie czekaj na mnie.- powiedziała ciocia i wyszła, a ja szybko się ubrałam poszłam do łazienki umyłam twarz i zęby . Jakie to szczęście, że wczoraj jeszcze się umyłam... Nie jedząc śniadania wybiegłam z domu. W połowie drogi uświadomiłam sobie, że nie zamknęłam drzwi! Cholera! Zawróciłam się i oczywiście znając moje możliwości z całej siły na kogoś wpadłam i wylądowałam tyłkiem na ziemi.


???: Uważaj jak chodzisz cwelu jeden!!! - krzykną chłopak i jak się okazało to był Kastiel.


Kat: Ładnie to tak witać się z koleżanką? Cwelu powiadasz? I może byś mi pomógł wstać? - zaczęłam się śmiać i powoli podnosić.


Kas: A sorry, że z całą premedytacją na ciebie wpadłam i przeze mnie się spóźnisz to nie łaska? - wstał i posłał mi ten swój cyniczny uśmieszek.


Kat: O tak sorry, że pozwoliłam upaść waszej szanownej osobie na ziemię i pobrudzić sobie jakże zacny tyłek. - również posłałam mu cyniczny uśmiech a on po dał mi rękę żeby pomóc mi wstać i niestety jak wstawałam potknęłam się o własną nogę i przewróciłam się na Kastiela. Oczywiście zabluźnił, bo jakby mogło być inaczej, ale zaraz zaczęliśmy się oboje śmiać.


Kas: Może byś wreszcie ze mnie zeszła co? No, bo wiesz to nie czas i miejsce na pewne rzeczy...- znowu ten jego uśmieszek. Już ja mu kiedyś go zedrę z tej jego mordki.


Kat: O czym ty myślisz?! - powiedziałam w przerwach w śmianiu, ale zaraz całkiem poważnie dodałam. - I ty myślisz, że mi się podobasz? - prychnęłam i znowu zaczęłam się śmiać. Kas na chwilę spochmurniał, ale to zaledwie na ułamek sekundy i zaraz mi odpyskował


Kas: A nie? Przecież cały czas się na mnie gapisz, a jakby tego było mało to jeszcze teraz nie chcesz ze mnie zejść. No wiesz nie powiem, że mi to nie pasuje, ale może nie na ziemi... - O nie! Teraz trochę przegiął. Wstałam nic nie mówiąc, otrzepałam się i ruszyłam w stronę domu. Ten ze zdziwieniem się na mnie popatrzył, również wstał i oczywiście polazł za mną. Tak patrząc na to zboku to musiało dziwnie wyglądać...


Kas: Czyli jednak idziemy do ciebie? Szy... - Nie dałam mu dokończyć.


Kat: Ani słowa więcej! Po pierwsze po co za mną idziesz, a po drugie przestań tak głupio gadać, bo nie ręczę za siebie! - wydarłam się na niego i ruszyłam dalej. Szczerze mówiąc nawet nie wiem czemu aż tak bardzo "mocno" zareagowałam...


Kas: Po pierwsze już i tak nie zdążę na początek roku, bo jest już po 9 i nie chcę żeby stara darła mordę, po drugie idę z tobą, bo i tak nie mam nic ciekawego do roboty i muszę się gdzieś przebrać, bo długo to ja w tej koszuli nie wytrzymam. Po trzecie strasznie się ciebie boję i po co idziesz do domu? - fakt dopiero teraz zauważyłam, że Kas był w białej koszuli... no teraz może szarej :D i muszę przyznać, że całkiem nieźle w niej wyglądał jakby tylko... ZARAZ! STOP! Czy ja właśnie myślałam o Kastielu jako o kandydacie na mojego chłopaka?! Nie, dość muszę przestać znowu sama ze sobą gadać!


Kas: Ej słuchasz mnie? - znowu mój wewnętrzny monolog ktoś przerwał...


Kat: Yyy... t-tak.. ale powtórzysz? - zrobiłam bad pocerface.


Kas: Dobra nic, nie ważne. Poczekasz tu na mnie chwilę? Wejdę tylko po rzeczy.


Kat: Ok niech ci będzie. Więc Kastiel poszedł po swoje rzeczy jak się okazało do jakiegoś sklepu i wyciągał coś z szafek... Heh czyli swoje rzeczy w sklepie trzyma? Ciekawe... Niestety moje jakże ciekawe wewnętrzne monologi ktoś znowu przerwał....


???: Hej! Kat to naprawdę ty? Jak żeś ty się zmieniła wcześniej byłaś bardziej...nieśmiała? - On, bo poznałam po głosie, że to był chłopak się mnie pyta czy stwierdza... zaraz ...zaraz... czy to czasem nie jest Nick?


Odwróciłam się, a ten mnie przytulił i pocałował w policzek, ale to co wydarzyło się później bardzo mni'e' zdziwiło...


'O'd Autora: To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę nie bójcie się :D Nie wiedziałam nawet jak zacząć więc... proszę o komentaze i uwagi, czy się podobało czy nie i czy mam jeszcze pisać ;)

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki